W kwestii klinów w strojach kobiecych będę chciała jeszcze więcej doczytać na ten temat. Do tej pory informacji nie ma zbyt wiele.
W dobrym stanie zachował się strój ze Skjoldehamn i dzięki temu wiemy jak wyglądały kliny w tunice i koszuli. Niestety w kwestii Skjoldehamn jest nadal więcej pytań niż odpowiedzi. Do dziś z tego co wiem nie udało się jednoznacznie potwierdzić czy strój powinien być klasyfikowany do kultury ludu Saami czy do wikingów, nie potwierdzono też ostatecznie płci biologicznej pochowanej osoby. Czyli nie wiemy czy ten sposób wszycia klinów był charakterystyczny dla strojów męskich czy też dla kobiecych. Obecnie datowanie zawęża się do XI wieku, chociaż nadal pojawiają się głosy, że powinno być ono późniejsze. Więc w zasadzie biorąc pod uwagę aktualny stan wiedzy nie można z całą pewnością powiedzieć jaki okres i jaką kulturę reprezentuje te znalezisko. Wydaje mi się, że odwzorowanie wszycia klinów na podstawie znaleziska z Skjoldehamn w stroju kobiecym nie będzie błędne. Dodatkowo taki sposób wszycia klinów lepiej wpisuje się w nasze współczesne poczucie estetyki: wąska talia, podkreślone piersi i biodra, co może być bardziej komfortowe psychicznie dla niektórych osób. Myślę, że ten sposób wszywania klinów tj. od talii w dół najczęściej pojawia się w strojach polskich rekonstruktorek właśnie ze względu na wpisywanie się w aktualne standardy piękna. Poza tym taki sposób wszycia klinów wydaje się być wygodniejszy dla kobiety szczupłej, niebędącej w ciąży i niekarmiącej piersią, a jak wiemy jednak większość rekonek na festiwalach nie jest w ciąży i ani nie karmi piersią.
Jest sporo znalezisk na plisowane suknie spodnie. Bardzo dobrze zachowały się takie suknie w Pskovie i Gniezdowie. Zachowało się też dużo plisowanych fragmentów (najczęściej fragmentów dekoltu lub jego okolic, materiał zachował się dzięki bliskości brosz) wskazujących na stosunkowo powszechne używanie plisowanych sukni spodnich przez Skandynawki. Dwadzieścia jeden przebadanych grobów w Birce zawierało fragmenty plisowanej sukni spodniej, w Haithabu odkryto pozostałości plisowanej sukni, w Vangsnes w Norwegii również odkryto fragmenty plisowanego dekoltu, podobnie w Kaupang, na figurkach valkirii też można dopatrzeć się plisowanego stroju itd. Z moich eksperymentów z plisowaną suknią na podstawie znaleziska z Pskova wynika, że w przypadku mocno plisowanego dekoltu nie ma konieczności wszywania klinów bocznych. Suknia jest dostatecznie szeroka i wygodna, żeby w niej swobodnie chodzić, wykonywać prace obozowe itp. Natomiast taki krój sukni „pogrubia”, co może być niekomfortowe dla niektórych kobiet. Jeśli natomiast wykonuje się suknię na podstawie znaleziska w Vangsnes, w którym plisy są malutkie (2-3 mm głębokości) i nie są na całej długości odkrytych fragmentów może być konieczne wszycie klinów bocznych (czy będą wszyte od pachy czy od talii w dół może być swobodną decyzją właścicielki stroju, bo poza dekoltem nie zachowały się inne fragmenty i nie wiemy nic o tym jak mogła wyglądać reszta sukni).
Kliny boczne wszyte od pach w dół pojawiają się np. w tunice z Moselund, ale te znalezisko uznaje się za męską tunikę do jazdy konnej, więc ciężko powiedzieć jak ma się to do stroju kobiecego.
Jeśli chodzi o suknie spodnie mamy też wiele znalezisk wskazujących na to, że dekolty typu keyhole mogły być bardzo głębokie i służyć kobietom do wygodnego karmienia piersią. W takiej sukni wystarczyłoby odpiąć broszkę i można była z łatwością przystawić dziecko do piersi. Natomiast taki sposób szycia stroju nie przyjął się w rekonstrukcji, co również można wyjaśnić niewielką ilością kobiet karmiących na reko imprezach.
Warto pamiętać, że w czasach, które staramy się odtwarzać kobiety znacznie częściej zachodziły w ciążę niż obecnie i z tego powodu częściej nosiły stroje „ciążowe”. Myślę, że uboższa kobieta nie mogła sobie pozwolić na posiadanie wielu różnych sukien o zróżnicowanych krojach, dopasowanych do kolejnych etapów ciąży i karmienia. Najpewniej miała tylko 1-2 suknie o kroju na tyle uniwersalnym, że mogła nosić je cały czas. Jeśli chodzi o osoby bogatsze to można przypuszczać, że miały większe możliwości i być może posiadały stroje o różnych krojach. Interpretując pochówki należy pamiętać, że patrzymy na strój, w którymś kogoś pochowano i siłą rzeczy nie wiemy jakie inne stroje zmarły posiadał ani czy to w czym został pochowany było dla niego typowym strojem.
Na koniec chciałabym odnieść się do podkreślania kobiecych atutów. U wikingów mogło być inaczej niż u Słowian, niektórzy badacze interpretują brosze żółwiowe jako odpowiednik dzisiejszego stanika push-up

wg tych interpretacji miały one przyciągać wzrok i podkreślać piersi. Natomiast chęć podkreślenia piersi broszami nie wyklucza wszywania klinów od pach w dół. Obecność brosz w grobie wskazuje na to, że kobieta nosiła suknię fartuchową, a więc z dużym prawdopodobieństwem można uznać, że brosze nie wpływają na krój sukni spodniej (brosze znajdowano zarówno w grobach z plisowanym giezłem jak i z gładkim).
Jako ciekawostkę o sukniach spodnich dodam, że większość odkrytych fragmentów sukni spodniej z włókien roślinnych była niebarwiona, a pozostałe były niebieskie. Do tej pory nie odkryto pozostałości sukni spodniej w innych kolorach.
Dziękuję Samboja za wsparcie

Z Elgurem wyjaśniłam sobie kwestię jego ostrych słów do mnie już na priv i myślę, że doszliśmy do porozumienia

jako, że była to prywatna rozmowa z Elgurem i reszta drużynników nie wie o czym rozmawialiśmy, to chciałabym na forum tylko uściślić, żeby wszyscy wiedzieli, że wrzucam linki do artykułów, które wydają mi się po prostu ciekawe. Chcę się podzielić tym co znalazłam i dowiedzieć się co wiedzą i sądzą pozostali drużynnicy na dany temat. Wrzucenie przeze mnie linka nie oznacza, że z treścią danego artykułu się zgadzam i twierdzę, że od dzisiaj powinniśmy np. tak się ubierać jak w artykule, albo nosić takie ozdoby albo robić coś tam jeszcze. Tak jak powyżej zazwyczaj staram się napisać co mi się spodobało, a co nie w danej interpretacji źródła, ale nadal nie oznacza to, że chciałabym abyśmy wszyscy od teraz zaczęli stosować daną interpretację w swoim reko.
Dla sprostowania chciałabym też dodać, że reko zajmuję się od 2007 roku z mniejszym lub większym zaangażowaniem zależnie od mojej sytuacji życiowej
