Postautor: Gard » czw 05 gru 2013, 09:23
Moje szmaty leża w koszu wyprawowym, który był wiklinowym koszem na pranie i stoi u mnie w pokoju, po każdej wyprawie ubranka są prane, albo suszone na balkonie ze dwa dni i nic nie capi, nic się nie kisi, wszystko w temperaturze pokojowej

„Pod koniec maja, w islandzkiej porze przeprowadzek, Hallbjorn zaczął się przygotowywać do opuszczenia domu teścia. (…) Osiodławszy konie Hallbjorn poszedł po Hallgerdę [żone], która siedziała w swojej izbie. Kiedy zawołał, aby wstała i szła z nim, nie odpowiedziała ani nie ruszyła się z miejsca. Hallbjorn wołał ją trzy razy, lecz na próżno, wówczas zaśpiewał urywki pieśni błagalnej – to też nie pomogło. W końcu okręcił sobie jej długie włosy wokół dłoni i spróbował wyciągnąć ją z krzesła, ale ona ani drgnęła. Wówczas chwycił miecz i odciął jej głowę.”