Fajnie, że wywiązała się dyskusja w temacie, bo właśnie to lubię najbardziej w prawdziwej rekonstrukcji na podstawie znalezisk. Dlatego nie omieszkam się włączyć do rozmowy.
Osobiście skłaniał bym się bardziej ku zdaniu Skjald czyli wyraźnie krótszej pelerynki.
Na początek jednak zupełnie nie kierował bym się proporcjami z figórki, bo one mogą wprowadzać w błąd. Mimo tego jednak od razu widać - wystarczy jeden rzut oka na figurkę - że pelerynka jest krótsza. Na moje oko sięga za tyłek. Chroni plecy i nerki ale raczej długość do łydki to już nie jest to co walkiria ma na pleckach.
Przypomina mi to nieco temat sprzed kilku lat.
Swego czasu na forum znajomej drużyny była rozmowa o podobnym aspekcie stroju, a mianowicie o długości "kaftana szwedzkiego".
To takie cóś:
http://i23.tinypic.com/neye1g.jpg
Jest to rodzaj kaftana męskiego, z grobu w Birce, który jest wyjątkowo krótki. Sięga ledwo za nerki, może do połowy zadu ale nie dalej.
Wspólnie doszliśmy do wniosku, iż nie wolno się kierować wymiarami znaleziska (pomijając już to, że we wczesnym ludzie byli sporo niżsi) bo każdy jest inny ale - i to ale jest bardzo ważne - nie wolno robić tego kaftana za długiego np. do połowy uda, do kolan etc. bo wtedy nie był by to już "ten" kaftan z "tego" znaleziska. Chodzi o pewien kontekst i zgodność ze znaleziskiem. Ja zrobiłem sobie kaftan szwedzki nieco dłuższy niż do połowy tyłka bo chciałem, żeby mi chronił nerki. Koleżka o ile pamiętam miał ledwo niżej pasa i każdy robił jak mu pasuje ale patrząc na nasze kaftany, od razu widać było, iż jest to właśnie rekonstrukcja tego z Birki, choć różniąca się odrobinę długością.
Patrząc na pelerynkę, nie domyślił bym się, że to ta z walkirii gdybym nie wiedział. Dlatego konkludując, długość jest IMO ewidentne za duża. Nawet na tym rysunku, sporządzonym przez kogoś, jako punkt odniesienia do rekonstrukcji, widać, iż płaszczyk jest krótszy niż fartuszek z przodu. Sięga (wg. tego rys.) mniej więcej na długość rąk opuszczonych wzdłuż tułowia zatem +/- przed kolano. Taka długość spokojnie chroni plecy i nerki, a nadal jest rekonstrukcją z tej figurki.
Płaszczyk taki jak masz to już nie pelerynka z tej figurki. Ja bym go nazwał "luźną interpretacją".
To tyle jeśli chodzi o parę łyżeczek dziegciu do beczki miodu
Mimo różnic w naszych wizjach owego płaszczyka uważam, że jest to jak dotąd najlepsza próba rekonstrukcji stroju na podstawie znaleziska kultury materialnej jaką ktokolwiek zrobił w naszej drużynie.
Nie wiem czy poza moim kaftanem szwedzkim i kapturkiem z Bocksten nie jedyna próba

Wiem jak trudno jest "stworzyć" wykrój od podstaw, nie mając w necie żadnych wzorów, martwiąc się czy nie zmarnuje się materiału, czy robi się to dobrze itd. dlatego gratulacje dla Aldis za próbę, która nie była łatwa
Zachęcam też innych do eksperymentowania w ten sposób. Z każdym nowym elementem, jaki uda się nam wydobyć z czeluści mrocznych wieków ruch rekonstrukcyjny będzie coraz bardziej ciekawy i barwny.