Generalnie to niedługo przyjdzie zima (a w sumie i kilka wieczorów w sezonie nas nie rozpieszczało) i się zastanawiam czy Starszyzna mogłaby wziąć jednak pod rozwagę dopuszczenie dla kandydatów najprostszego, wełnianego, bez żadnych obszyć i zdobień itd kaftana (w sensie z wykroju przeciętej z przodu kiecki i mały dodatkowy klin z tyłu). Sporo jest przecież znalezisk. I jeśli chodzi o to, że na kaftan schodzi materiał to po przeliczeniu wychodzi na to, że wychodzi tyle samo ile na dłuższy płaszcz (nie licząc już podszewki pod płaszcz), więc argument, że mieli go tylko bogaci bo schodziło dużo materiału kuleje ^.^
A przyznacie, że bardziej chroni od zimna niż płaszcz i jest praktyczniejszy jak trzeba coś obozowego zrobić bo nie pałęta się po rękach jak płaszcz. I przyznam, że w obawie o moje chorowite babskie sprawy (i moje wieczne marznięcie

I wcale nie chodzi o to, że fajnie by było uszyć coś nowego, co jednak można założyć (chociaż to też miłe ^_^).
Poddaje pod rozwagę i idę walczyć z rzeczami na kram
